czwartek, 11 grudnia 2014

Czytanie Konopnickiej

Ten wpis jest poświęcony jednej fotografii pochodzącej od zaprzyjaźnionej galerii Anny Kłonicy. Podpisany jest " Czytanie Konopnickiej', zdjęcie wykonane w wiejskiej chacie podzamojskiej wsi Zamszany ( gmina Nielisz) przed II wojną światową. Jakość odbitki nie jest rewelacyjna ale jakże wymowna w treści, chociaż podejrzewam, że zdjęcie może być pozowane. Nie wiadomo kto zrobił i komu, być może fotografujący nie miał takiego celu ale na pierwszy plan zdjęcia przebija się książka. Zdjęcie ma duszę, czuje się ten klimat kształtowania świadomości patriotycznej .
Próbowałem poszukać w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego:

Nielisz w cyfrowych zbiorach fotograficznych Archiwum w Zamościu

Pierwszomajowy czyn społeczny w gminie Nielisz, lata pięćdziesiąte. Młodzi niestety albo stety  będą musieli 'wygooglać' co to za zjawisko był czyn społeczny.
_____
Opis tego zdjęcia w Archiwum: " Kapela parafialna w Nieliszu, przed 1915 r. Czynna była w latach 1892-1915. W środku prawdopodobnie dyrygent Leon Smutniak i ks. Adam Szczerbiński. Fotografię przekazał do Archiwum p. Krzysztof Wróblewski.
Identyczną fotografię z tej samej kliszy posiadamy w Galerii:
Nasze niepewne informacje do tego zdjęcia nieco się różnią: "Kapela i chór Leonarda Kępińskiego. Ksiądz [?] Telatycki. Dodała Irena Kępińska" Uważam za bardziej prawdopodobne wskazanie osoby siedzącej pośrodku jako organistę nieliskiego Leonarda Kępińskiego.
____

Nielisz - wizytacja biskupia, w głębi ks. bp. Marian Fulman, koniec l. 30-tych. 
Uzupełnieniem tego faktu niech będą zdjęcia z Galerii:
                                       Oczekiwanie na księdza biskupa
                                                                    Bramy powitalne w Nieliszu. 
____
Nielisz - uroczystości misyjne w 1958 r. Następne zdjęcie pochodzące z Galerii Przeszłości  prawdopodobnie dotyczy tego samego wydarzenia
 ____
Podpis na Archiwum: "Kościół w Nieliszu - prawdopodobnie chór parafialny, l. 20-te. "  a niżej zdjęcia Galerii Przeszłości:
                                        Chór. Nielisz. 10.07.1921
                                        zdjęcie prawdopodobnie młodsze od poprzedniego, ponieważ rozpoznane są niektóre osoby: klęczy druga od prawej: Maria Płech,  w środkowym rzędzie:siódma od prawej - Maria Marzec, trzecia od prawej Zofia Kozak, drugi stojący od prawej - Józef Marzec, w górnym rzędzie, czwarty od prawej - Jan Burcon
                                        Chór parafialny z Nielisza z księdzem Samorkiem i dyrygentem Leonardem Kępińskim




Ranking zdjęć według liczby wyświetleń

Przeanalizowałem  po raz drugi popularność zdjęć Galerii Przeszłości. Wyniki pierwszego rankingu opublikowałem wg wyświetleń zdjęć na dzień 8 kwietnia 2014 r. https://sites.google.com/site/bpkrzak/imprezy/galeria-przeszlosci/rankingzdjec
Tabela przedstawia aktualny ranking 10 najbardziej popularnych zdjęć oraz wyniki poprzedniego.



M-ce
Liczba wyświetleń
Opis zdjęcia
M-ce rank.
8.4.14
Liczba
wyśw. 8.04.14
I
8 867
Wybieranie ziemniaków z kopca Ruskie Piaski
I
8 288
II
3 939
Peregrynacja kopii Obrazu Jasnogórskiego w parafii Stary Zamość
II
3 144
III
3 407
Parowozownia w Krzaku
III
3 108
IV
3 208
Przedstawienie Ruskie Piaski
V
2 779
V
3 174
Bracia Kepińscy [młodsi]
IV
2 783
VI
3 119
Natalia Wlazło
VII
2 625
VII
2 986
Kolonie letnie – młyn Ruskie Piaski
VIII
2 565
VIII
2 815
Klasa I Ruskie Piaski
VI
2 661
IX
2 664
Jadwiga Czapska 1912
 bd
   bd
X
2 645
Leonard Kępiński
IX
2 561


Ranking zdjęć GP 11 grudnia 2014. Po za pierwszą dziesiątkę najbardziej popularnych zdjęć wypadło zdjęcie Jadwigi Jesionkiewicz a na IX miejscu znalazło się zdjęcie Jadwigi Czapskiej z 1912 roku.

Oto najbardziej popularne 3 zdjęcia z Galerii, wszystkich zdjęć obecnie jest 265.
                                        I miejsce - Wybieranie ziemniaków z kopca na wiosnę. Ruskie Piaski - 8 867 wyświetleń
                                        II miejsce - Peregrynacja kopii Obrazu Jasnogórskiego w parafii Stary Zamość 
                                               - 3 939  wyświetleń
                                        Parowozownia w Krzaku ( remiza wąskotorówki) - 3 407 wyświetleń
A wszystkie zdjęcia dostępne w Galerii
https://picasaweb.google.com/116526909926310487845/GaleriaPrzeszOsciGminyNielisz#

Zapraszamy do oglądania, komentowania i udostępniania zdjęć oraz do polubienia fan page Galerii na facebooku https://www.facebook.com/gpgnielisz



środa, 10 grudnia 2014

Relacje z akcji na stację i most w noc sylwestrową 1942/43

Zdjęcie amatorskie pochodzące z Galerii Przeszłości. Grupka młodzieży na tle stacji w Ruskich Piaskach w latach sześćdziesiątych XX wieku

Adam Piotrowski „ Dolina”
Akcja Ruskie Piaski w noc sylwestrową 31 grudnia 1942 roku
w: Jerzy Jóźwiakowski: Armia Krajowa na Zamojszczyźnie; Lublin 2007, Norbertinum, wyd. 2 popr. t.1, s.207
W związku z nasilającą się na Zamojszczyźnie w grudniu 1942 r. akcją wysiedleńczą nasz komendant „Adam” wydał oddziałom dywersyjnym rozkaz do przystąpienia do szeregu akcji.
W okresie tym byłem dowódcą plutonu dywersyjnego, liczącego około 40 żołnierzy, w skład którego wchodziły dwie drużyny: jedna - na terenie wsi Gruszka Zaporska, druga - na terenie Sułowa i okolic.
W ostatnich dniach grudnia otrzymałem rozkaz od mego bezpośredniego przełożonego ppr. Podkowy (Tadeusz Kuncewicz): zniszczyć most kolejowy w Ruskich Piaskach oraz urządzenia na stacji kolejowej. Czas akcji – noc sylwestrowa 31 grudnia 1942 roku. Do działania zostają mi przydzieleni jako zastępca plut. „Osa” (Wincenty Kot) oraz miner-pirotechnik „Reja” (Michał Zawiślak, z Września starszy bosman marynarki wojennej). Z uwagi na trudne warunki zimowe, panowały wówczas silne mrozy, i konieczność utrzymania dobrej łączności, do akcji wybrałem drużynę „Białego” z Sułowa, gdyż rozmieszczenie żołnierzy rozproszonych po rozparcelowanej Gruszce Zaporskiej uniemożliwiało szybką mobilizację drużyny. 30 grudnia jestem już w Sułowie. Kwateruję u „Siwego”. Zapoznaję go z oczekującym drużynę zadaniem i jeszcze tego samego dnia wieczorem dokonuję przeglądu drużyny i broni. Przygotowujemy dwa rkm, które zostają przestrzelane. W akcji bierze udział około 20 żołnierzy. Wcześniejsze rozpoznanie terenu naszego działania przeprowadza placówka w Ruskich Piaskach.
31 grudnia po zapadnięciu mroku, zarządzam zbiórkę oddziału, dokonuję przeglądu, zapoznaję z oczekującym nas zadaniem i ubezpieczonym marszem opuszczamy Sułów. Za materiał wybuchowy mają służyć „Rei” 2 pociski artyleryjskie kalibru 150 mm. Materiał bardzo kłopotliwy do transportu, gdyż idziemy pieszo po śliskich,
wydeptanych ścieżkach, a pociski, przywiązane do drąga, niesie dwóch żołnierzy. Nasze usiłowania zdobycia sań u gajowego nie dały rezultatu. Do s
tacji w Ruskich Piaskach docieramy około 23. Przed akcją zarządzam krótki postój. Jeszcze raz podaję cel naszego działania i rozdzielam zadania. „Osa” z patrolem izoluję załogę stacji i niszczy urządzenia stacyjne. „Reja” z ubezpieczeniem udaje się na most i zakłada miny, a ubezpieczenia terenu akcji udają się na swoje stanowiska. Ja, wraz z dwoma łącznikami, czuwam nad całością zadania. Rozpoczyna „Osa”. Wchodzi do pomieszczenia zawiadowcy i za chwilę słyszę pojedynczy strzał, a z drzwi wyskakuje „Osa”, wyrywa stojącemu na ubezpieczeniu żołnierzowi karabin i ponownie wbiega do kancelarii. Znów słychać strzał i z drzwi wypada ciemna postać. To uzbrojony w pistolet Niemiec, za którym wybiega wściekły „Osa”. Oddajemy za uciekającym kilka strzałów , ale jego postać szybko niknie w ciemnościach po drugiej stronie stacji. „Osa” ma skaleczoną dłoń i rozerwany pociskiem rękaw płaszcza. Okazało się, że po wejściu „Osy” do kancelarii jego pistolet zaciął się i w tym czasie Niemiec, osłonięty piecem, oddał do „Osy” pierwszy strzał. Przy okazji stwierdziłem, że rkm stojący na ubezpieczeniu nie działa. Usiłowania celowniczego strzelania do uciekającego Niemca spełzły na niczym, ponieważ silny mróz i niewłaściwy smar zrobiły swoje. „Osa” niszczy łączność telefoniczną oraz urządzenia stacyjne, a "Reja" udaje się na most. Dwa razy obchodzę rozstawione wokół stacji posterunki i kiedy po raz drugi zbliżam się do mostu, następuje silny wybuch. Pociski nie zawiodły! Z mostu wraca wraz z ubezpieczeniem "Reja", a ja ściągam z terenu pozostałe ubezpieczenia i już po 24 opuszczamy stację. Od "Rei" dowiaduję się, że również na moście miał wizytę Niemców. Dwóch uzbrojonych strażników kolejowych wracało z majątku na stację, lecz ostrzelani uciekl
i. Już bez żadnych przeszkód "Reja" ukończył pracę, detonując przymocowane do stalowych belek mostu pociski artyleryjskie za pomocą spłonki z granatu.
Przy opuszczaniu Ruskich Piasków przez oddział czekała mnie jeszcze jedna przygoda. W drużynie biorącej udział w dokonanej właśnie dywersji był jeden żołnierz miejscowej placówki, który przekazał nam wyniki wcześniejszego rozpoznania stacji. Ponieważ okazało się, że wracając może być rozpoznany przez kogoś z mieszkańców, prosił mnie o odprowadzenie go z ubezpieczeniem. Postanowiłem odprowadzić go sam, podczas gdy "Osa" z drużyną miał wyjść ze wsi, sprawdzić stan oddziału i czekać na mój powrót. Kiedy wracałem już do drużyny, usłyszałem głośną komendę "Osy": Chłopcy ognia!", i w moim kierunku posypały się gęste strzały. Momentalnie wskoczyłem do przydrożnego rowu, wołając o zaprzestanie ognia. Po chwili chłopcy, którzy rozpoznali mnie po głosie, przerwali ogień i
wreszcie zdrów i cały dołączyłem do oddziału.
Powrót do Sułowa odbył się już bez przeszkód i niespodzianek. Zmordowani całonocnym marszem i ciężkimi zimowymi warunkami, ale zadowoleni z dobrze wykonanego zadania, uczestnicy akcji rozeszli się do domów. Tego samego ranka ja , "Osa" i "Reja" saniami ruszyliśmy do Panasówki, gdzie mieściła się moja i "Osy" kwatera. "Reja" udał się dalej do Górecka.
Zadanie zostało wykonane. Działanie pocisku artyleryjskiego było na tyle skuteczne, że 1 stycznia 1943 r. przez Ruskie Piaski nie przeszedł żaden pociąg. Pasażerowie porannego pociągu osobowego zmuszeni byli do odbycia spaceru i dokonania przesiadki po drugiej stronie mostu.
Tej samej nocy "Wit" (Michał Wysocki) z żołnierzami ze Zwierzyńca zniszczył stację kolejową w Brodach, a "Most" (sierż. Czesław Jóźwiakowski, późniejszy szef oddziału leśnego "Podkowy") wraz z żołnierzami z Tereszpola pod dowództwem ppor. "Bruzdy" ( Stefan Krzaczek) zdewastowali stację w Krasnobrodzie. Uległa tam kompletnemu zniszczeniu wieża ciśnień, co przez długi czas sprawiało służbie kolejowej dużo kłopotu. Z akcji tej "Most", który wspólnie z nami kwaterował w Panasówce, powrócił z przestrzeloną dłonią. Poza ranami "Osy" i "Mosta" w żadnej z omówionych akcji strat w ludziach nie było.
W książce Dymy nad Zamojszczyzną (wydanie MON, "Tygrys", z sierpnia 1960 , s. 34-35) Wojciech Sulewski mylnie przypisuje akcje "Sylwestrowe" w Ruskich Piaskach i Krasnobrodzie gwardzistom "Starego" (Konstanty Masztalerz). Stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że były one dokonane przez oddziały dywersyjne zamojskiego obwodu ZWZ-AK, co nawet sam Wojciech Sulewski potwierdza w następnej książce Lasy w ogniu (wyd.II, "Czytelnik", Warszawa, s. 147) pisząc, że akcje sylwestrowe 1942/43 roku na stacjach Ruskie Piaski, Szczebrzeszyn (Brody) i Krasnobród zostały przeprowadzone przez oddziały zamojskiego obwodu AK.
______________________

Michał Zawiślak "Reja"
Most i stacja kolejowa w Ruskich Piaskach
w: Jerzy Jóźwiakowski: Armia Krajowa na Zamojszczyźnie; Lublin 2007, Norbertinum, wyd. 2 popr. t.1, s. 209-210 W dniu 26 grudnia 1942 r. zostałem poinformowany przez dowódcę oddziału dywersyjnego AK por. "Podkowę" (Tadeusz Kuncewicz), że w noc sylwestrową nasz oddział podzielony na grupy, ma dokonać kilku akcji sabotażowych na linii kolejowej Lublin - Bełżec. W związku z tym przydziela mnie do oddziału por. "Doliny" (Adam Piotrowski), który ma za zadanie unieruchomić stację i most kolejowy w Piaskach pow. Zamość. Urządze
nia stacyjne mają być zdetonowane, a most - w miarę posiadanych środków - uszkodzony . O materiał wybuchowy mam się sam postarać, a lont i spłonki otrzymam w punkcie zbiórki w Sułowie.
Po odebraniu polecenia udałem się do gajówki Chelacin
, między Tereszpolem a Góreckiem, do gajowego Michońskiego. Odszukaliśmy granaty artyleryjskie 155 mm, z których dwa wzięliśmy na wysadzenie mostu, a jeden w celu sprawdzenia, czy samą spłonką da się sprowokować detonację, wysadziliśmy w powietrze. Granaty dowieźliśmy do Tereszpola Kukiełek, stąd przysłaną furmanką z granatami oraz z kapralem "Sosną" (Władysław Łazorczyk z Tereszpola Kukiełek) jako osłoną, udałem się do miejsca postoju ppor. "Doliny" w Panasówce.
Z Panasówki wyruszyliśmy furmanką 29 grudnia w składzie por. "Dolina", sierż. "Osa", kpr."Sosna", ja i furman. Droga ze względu na grudę, była fatalna, ale do miejsca zbiórki w Sułowie dotarliśmy szczęśliwie. 31 grudnia przeznaczyliśmy na wypoczynek, omówienie i przygotowanie się do wykonania zadania. Miałem w planie dokonanie dwóch wybuchów na moście, ale dostałem tylko 35 cm lontu, więc po uzgodnieniu z por. "Doliną"zdecydowaliśmy się na jeden wybuch.
Z Sułowa wyruszyliśmy o zmroku. Granaty były wiezione do rzeki Wieprz, skąd musieliśmy je nieść, bo furmanka z braku mostu nie mogła się przedo
stać na drugą stronę.. Tak dotarliśmy do Nielisza , gdzie dołączyło do oddziału kilku miejscowych członków organizacji. Transport granatów, ze względu na ich dużą wagę( po około 50 kg każdy) był uciążliwy. Przywiązaliśmy je do tyczek i nieśliśmy na ramionach. Ponieważ do celu pozostało jeszcze 8 - 10 km, a nie było mowy o przyspieszeniu marszu, por. "Dolina" zdecydował się zabrać furmankę w najbliższej leśniczówce. Po załadowaniu granatów szybko zdążaliśmy do celu. W chwili dojścia do stacji kolejowej Piaski wjechał pociąg osobowy do Lwowa. Korzystając z pewnego zamieszania, dowódca podciągnął oddział do budynków i po odjeździe pociągu przystąpiliśmy do działania. Po zajęciu stacji i mostu otrzymałem od dowódcy sygnał nakazujący dokonanie wybuchu.
Podeszliśmy w pobliże mostu, transportując pociski artyleryjskie. Po przymocowaniu granatów i założeniu spłonki z lontem kazałem się wycofać kpr. "
Sośnie", który był moją obstawą. To był błąd, bo przy cięciu lontu i wyjęciu zapałek, usłyszałem kroki na moście, z drugiej jego strony. Ponieważ przede mną paliła się żarówka, nic nie mogłem zobaczyć, zawołałem więc: "Halo!" W odpowiedzi usłyszałem : "Bahnschutzpolizei". Szybko wyciągnąłem pistolet i oddałem kilka strzałów w kierunku odgłosu kroków. Niemiec uciekł, również strzelając, ale prawdopodobnie on też pod światło nic nie widział, więc i mnie nie dostrzegł. Po tym wypadku przywołałem kpr. "Sosnę" i zwolniłem go dopiero w momencie zapalenia lontu.
Odskoczyliśmy wtedy około 100 metrów i przywarli do nasypu kolejowego. Wybuch nastąpił w około 20 - 25 sekund i spełnił swoje zadanie. Tak szyny kolejowe jak i szyny nośne dwutorowe zostały przecięte i poszarpane, a przejazd przez most uniemożliwiony. W tym czasie reszta oddziału zdemolowała urządzenia sygnalizacyjne, telefon,
semafory, zwrotnicę i wieżę ciśnień. Po wybuchu por. "Dolina" zarządził zbiórkę i odmarsz do punktu wyjściowego, gdzie omówił wykonanie zadania i rozwiązał oddział, polecając każdemu udać się do swego miejsca postoju.
Relacja niepublikowana, rch. AKZ.
W sylwestra od tego wydarzenia minie 65 lat, oni wkładali swój trud i życie, żeby następne pokolenia mogły się bawić w ten dzień.
Most w tym samym miejscu na Łabuńce ale nowy, bo ten zniszczony był drewniany, stacja ten sam budynek od początku.
5 stycznia 1943 r. Zygmunt Klukowski w dzienniku napisał:
Wczoraj i dzisiaj Niemcy mszcząc się za napad na Ruskie Piaski wyprawili ekspedycje karne do sąsiednich wsi; do Stawu Ujazdowskiego, do Krzaku, Nielisza, Deszkowic i. Innych. Wszędzie jest dużo zabitych. Teraz z kolei można spodziewać się odwetu ze strony partyzantów."



Zamszany


Obok naszej Galerii Przeszłości Gminy Nielisz, inspirowana Galerią Przeszłości i sentymentem do miejsc młodości powstała galeria  starych fotografii Anny Kłonicy na google plus
https://plus.google.com/u/2/photos/109536128047771803714/albums
na którą obecnie składają się trzy albumy:
Nasza młodość    https://plus.google.com/u/2/photos/109536128047771803714/albums/5951277813180160353


Wsi spokojna aby tobie kwitła sława ku ozdobie
       https://plus.google.com/u/2/photos/109536128047771803714/albums/5951282177595224401

Ocalić od zapomnienia - Zamszany     https://plus.google.com/u/2/photos/109536128047771803714/albums/5951279608644891569

Anna Kłonica dzieciństwo spędziła we wsi Zamszany, do Zamszan i miejsc w pobliżu lasu Dębina z jeziorkiem Sodoma i  do ludzi pozostał wielki sentyment. Stąd ta galeria w internecie,  do obejrzenia której zapraszamy miłośników starych zdjęć.
http://zamszany.blogspot.com

Czar starych fotografii

Prezentujemy piękny album Adama Gąsianowskiego i Roberta Horbaczewskiego "Czar starej fotografii z albumów rodzin z Zamojszczyzny"
CZAR STAREJ FOTOGRAFII Z ALBUMÓW RODZINY Z ZAMOJSZCZYZNY, GĄSIANOWSKI, HORBACZEWSKI, ABACUS 2010 (opr.tw.)
Zamojski fotograf podjął się wydania zbioru ponad 500 zdjęć mieszkańców Zamojszczyzny. Wydawnictwo jest zwieńczeniem długoletniej pracy i fascynacji starymi, pamiątkowymi fotografiami. Historię zdjęć opisał dziennikarz.


Kronika Tygodnia_Czar starej fotografii



To zbiór archiwalnych zdjęć pochodzących z rodzinnych albumów mieszkańców Zamojszczyzny, opatrzony tekstami Andrzeja Kędziory i autorów. A są nimi nasi koledzy redakcyjni, Adam Gąsianowski i Robert Horbaczewski

Najstarsza zamieszczona w tej publikacji fotografia została wykonana w 1850 roku w ferrotypii, tj. technice, która jako nośniki wykorzystywała płytki żelazne pomalowane na czarno. Do naświetlania obrazu na płytce stosowano światłoczułą powłokę kolodionową. Kim są dwaj elegancko ubrani p
anowie ze zdjęcia, komu i gdzie pozowali, tego nie wiadomo. Ta fotografia, podobnie jak większość zamieszczonych w albumie, pochodzi ze zbiorów Adama Gąsianowskiego. Pozostałe znalazły się w nim dzięki życzliwości wielu mieszkańców Zamojszczyzny. Publikacja zawiera ponad 500 zdjęć.
„Ponieważ ludzie mają naturę wędrowców i obieżyświatów, również i zdjęcia z tego albumu wędrowały po świecie, by w końcu znaleźć się w tych okolicach i trafić do mnie. Zbierałem je przez kilka lat (...). Wraz z tymi fotografiami w mojej głowie zaczęły tłoczyć się historie ludzi, bohaterów tych zdjęć, opowiadane przez potomków, kuzynów i pociotków” – pisze we wstępie do albumu Adam Gąsia
nowski.
Wiele tych opowieści wysłuchał i spisał Robert Horbaczewski. Tak powstał album dokumentujący architekturę miast i wiosek – Zamościa, Tyszowiec, Jatutowa, Zwierzyńca i innych, wydarzenia, krajobrazy, ludzi. Poprzez zdjęcia i dołączone do nich opisy opowiada o tym, jak wyg
lądały zaślubiny oraz inne obrzędy, jak mieszkańcy spędzali wolne dni, i jak pracowali. Nakrycia głowy, stroje, obuwie, biżuteria, wszystko to, co uchwycił obiektyw starego aparatu, są opowieścią o tym, jak na przestrzeni ostatnich lat zmieniła się moda. Album został podzielony na kilka tematycznych rozdziałów, m.in. dzieci, chłopcy malowani, piękne panie i przystojni panowie, grajkowie i orkiestry, klimaty dawnych miejscowości. Z wprowadzenia do albumu autorstwa Andrzeja Kędziory („Przychodzili, odchodzili, czyli krótka historia najstarszych fotografów zamojskich”), czytelnik dowie się, gdzie w Zamościu działał pierwszy zakład fotograficzny i kto był jego właścicielem, czyje zdjęcia publikowało największe wydawnictwo prasowe w Polsce międzywojennej – krakowski IKC i jak wyglądał warsztat pracy przedwojennego fotografa.
Spotkanie promocyjne albumu „Czar starej fotografii” zaplanowano na 12 sierpnia (czwartek), o godz. 17, w podwórzu „Piwnicy Pod Rektorską” na Starym Mieście w Zamościu. Będzie można kupić album i oczywiście spotkać się z jego autorami.
Anna Brzozowska "Kronika Tygodnia" 3 sierpnia 2010
/źródło: http://roberthorbaczewski.pl/
Album ułożony jest wg działów:
Tekturki, Dzieci, W szkole, Chłopcy malowani, Piękne panie i przystojni panowie, Praca, Rodzina, Śluby, Grajkowie i orkiestry, Klimaty dawnych miejscowości

W bibliotece: nr inw. 25091 w dziale: Regionalne

Poeta z Nielisza

Jan Król urodził się 17.VI. 1918 r. w Nawozie koło Nielisza .Pochodził z rodziny wyrobniczej. Po ukończeniu zaledwie czterech klas szkoły powszechnej zmuszony był zarobkować na swoje utrzymanie w stolarce ,szewstwie i młynarce. Jako 18-latek wstępuje do Ochotniczych Drużyn Roboczych. Tam uzupełnia wykształcenie. W 1939 bronił Ojczyzny. Po kapitulacji zaczął konspirować w swojej wsi i gminie. Wkrótce aresztowany i wywieziony na pięć lat przymusowych robót w Niemczech. Wróciwszy po wojnie do kraju, podjął pracę nauczycielską. Uzupełniał pedagogiczne kwalifikacje. Kierował szkołami w Deszkowicach i Nieliszu. Niestrudzenie pracował społecznie. Działał w „Wici” a potem w wiejskich organizacjach. Piastował najwyższe funkcje Stowarzyszeniu Twórców Ludowych. Lecz przede wszystkim był poetą. Pozostawił piękne, napisane niepowtarzalnym, swoistym językiem, sonety i ballady oraz mnóstwo wierszy ,esejów i szkiców rozproszonych w prasie polskiej. A na wydanie czeka w maszynopisie obszerna i cenna monografia Nielisza i okolic. Zmarł 11.09.1999r.
We wrześniu 2014 roku Szkoła Podstawowa w Nieliszu przyjęła Jana Króla za patrona.

Bibliografia
Tygodnik Zamojski R.4 nr 4 z dnia 25.01.1994r. ,R14 nr 3 z dnia 20.05.1993r.,R20 nr 38 z dnia18.09.1999r.

http://www.regiony.kulturaludowa.pl/pisarz/11-Krol-Jan-1918-1999.html

piątek, 5 grudnia 2014

Ksiądz Stanisław Antoni Samorek


                                            

           Ksiądz Stanisław Antoni Samorek, wieloletni proboszcz parafii pw. św. Wojciecha w Nieliszu urodził się w 1879 roku, na podstawie akt metrykalnych dowiadujemy się, że w roku 1906 ochrzcił dziecko w Lublinie jako wikary.

Według  Jana Króla – syn chłopa z Klementowic, ksiądz zarazem też i rolnik, ogrodnik, pszczelarz, zachęcał parafian przykładami ze swego przykościelnego gospodarstwa do coraz większych zmian i nowości. Zakładał organizacje społeczne, organizował kursy, konkursy, pokazy i wystawy. Przyciągał tym  młodzież, co zdolniejszych kierował do szkół rolniczych  do Sitna i do Janowic.
Skupiał wokół siebie również młodzież uzdolnioną muzycznie, wraz z organistą Leonardem Kępińskim a potem z Witoldem Kępińskim zakładali chóry kościelne, kapele, orkiestry dęte.
W okresie międzywojennym założył bibliotekę parafialną. Zajmował się również fotografią, zdjęcia publikował w miesięczniku krajoznawczym „Ziemia” w latach 1911 -1913.
Zmarł 14.06.1966 w wieku 87 lat. Był Kanonikiem Kapituły Zamojskiej.









wtorek, 4 listopada 2014

Pojazdy. Tak przemieszczaliśmy się

Rower
Postęp technologiczny wkracza we wszystkie dziedziny życia, nie oparł się mu również rower, chociaż nie wszędzie na pierwszy rzut oka jest on widoczny. Na zdjęciach widzimy raczej zmiany designu w porównaniu do dzisiejszych modeli.
Motocykl
Można użyć nadużywanego obecnie słowa : kultowy motocykl WFM 125. Na wuefemce Maria Zawada i Błaszczak Jadwiga. Lata 50 - 60 te . Ruskie Piaski.
 Polski motocykl SHL produkowany w Kielcach w tej samych zakładach produkowano m.in. pralkę Frania.
Ruskie Piaski, rok  1960 - 65
 WSK ze Świdnika z Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego

Zaprzęg konny
Wóz tzw. żelaźniak na drewnianych obitych metalową poręczą kołach, jako powóz do ślubu.
Wóz żelaźniak służący do przewozu osób i towarów.
W orszaku weselnym. To już luksus wóz ogumiony, większy komfort jazdy.
Auta.
Czterokołowy pojazd zmechanizowany na podzamojskiej wsi był widokiem bardzo rzadkim w latach pięćdziesiątych i wczesnych sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Kiedy się jakiś od czasu do czasu pokazał natychmiast goniła go gromada dzieci.
Czar kolei żelaznych





Tu mieszkaliśmy

Chałupa Józefa Piróga w Ruskich Piaskach z ogródkiem otoczonym płotem ze sztachet, w niedzielę domownicy zasiadali na ławeczce, obserwowali najbliższą przestrzeń i toczyli dyskusje .
Domek w Krzaku w tle  głównej postaci - pięknej mieszkanki Stasi Burson, zastrzelonej przez Niemców w czasie okupacji.
Dom rodziny Zielonków w Zamszanach.
Dom w Zamszanach
Zamszany
Zagroda wiejska. Zamszany
Pamiątkowa fotografia rodzinna, w domu na pewno było za mało światła na zrobienie zdjęcia, więc wszyscy wyszli za drzwi przed dom, dzięki temu widzimy ogacony (zagata ze słomy ocieplająca na zimę dom drewniany)fragment tego domu.